Dla Mamy

Rodzina Tkoczów

       Jan i Maria Tkoczowie byli rodzicami osmiorga dzieci. Ojciec pracował w chwałowickiej kopalni, żona zaś zajmowała się domem. Wszyscy mieszkali w małym domu  niedaleko lasu nazywanego Królewiokiem. Kiedy w rodzinie Tkoczów było już  czworo dzieci, Jan - ojciec rodziny poszedł walczyć w śląskich powstaniach. Po przyłączeniu Górnego  Śląska do Polski życie zaczęło toczyć się według reguł codzienności - pracy, nauki i modlitwy. Z czasem w domu Tkoczów pojawiły się kolejne dzieci, tak że Jan i Maria Tkoczowie mogli się szczycić gromadką ośmiorga energicznych potomków, z których wszyscy byli  wychowywani w atmosferze służby Bogu, ojczyźnie i bliźnim, wszyscy więc wstąpili do harcerskich drużyn, które działały wtedy prężnie w Chwałowicach. Ich matka, Maria, należała do organizacji wspierającej harcerstwo.

       Z chwilą wybuchu wojny w 1939 roku ojciec rodziny, Jan, bez wahania zaczął współtworzyć  tajną organizację ZWZ, która z czasem została przekształcona w Armię Krajową. W jego ślady poszły wszystkie dzieci: Alojzy, Alfred, Ryszard, Klara, Jadwiga, Kazimierz, Łucja i Józef.

       Dom Tkoczów stał się jednym z ważnych ośrodków rybnickiego ruchu oporu. W budynku znajdowały się podziemne kryjówki, w których nasłuchiwano komunikatów radiowych, drukowano ulotki i wydawano podziemną gazetę "Zryw". W zakamarkach domu Tkoczów niejednokrotnie ukrywali się ludzie poszukiwani przez gestapo. U Tkoczów jesienią 1941 roku schroniła się część rodziny Kożdoniów, kiedy wyrzucono na bruk tych z nich, którzy uniknęli wysłania do obozów koncentracyjnych.

       Rodzina Tkoczów nieustannie narażała się na rewizje i nękanie przez okupanta. Część z jej członków musiała się ukrywać poza domem. W lutym 1944 Niemcy urządzili zasadzkę na Alfreda, ukrywającego się u rodziny w Marklowicach. W lipcu tego samego roku zatrzymano Ryszarda, którego później publicznie powieszono w Tychach. Następnie aresztowano rodziców wraz z Alojzym, Klarą i Jadwigą. Pozostałe dzieci zdołały się ukryć i uniknęły aresztowania. Aresztowani członkowie rodziny zostali wysłani do obozów koncentracyjnych. W Mathausen-Gusen zginął ojciec rodziny Jan w wieku 59 lat wraz z synem Alojzym, który miał wtedy lat 35. Kobiety zostały wywiezione do obozu w Ravensbruck. Maria Tkocz, matka ośmiorga dzieci zginęła tam mając 57 lat, zginęła tam również jej córka Jadwiga, która wtedy miała zaledwie 23 lata. Obóz przeżyła Klara Tkocz, która po wojnie wyjechała do Szwecji, gdzie wyszła za mąż. Zmarła w 1996 roku.

       Pozostałe dzieci wróciły po wojnie do rodzinnego domu, lecz niewiele z niego zostało, ponieważ Niemcy po aresztowaniu rodziny pozwolili go splądrować młodzieży z Hitlerjugend, która następnie go podpaliła. Wojsko zniszczyło resztę pociskami z pancerfaustów.

       O poświęceniu i tragicznym losie rodziny Tkoczów przypomina harcerski krzyż stojący naprzeciw chwałowickiego domu kultury. W wypadku takich ludzi jak rodzina Tkoczów, Kożdoniów, czy Pukowców to za mało. Właściwe jest przywołanie słów poety: "Boże, jeżeli ja zapomnę o nich, ty zapomnij o mnie".

 

Opracował Jan Krajczok w oparciu o publikacje Jerzego Klistały

Zapamiętaj mnie (90 dni)

Aby uzyskać dane do logowania zadzwoń: 32 733-39-42