Bliżej naszej świętej...

Te modlitwy porywają mnie

Często, kiedy chcemy się modlić, pytamy się co możemy powiedzieć Panu. Zapominamy, że modlitwa nie jest rozmową, ale spotkaniem miłości! Spotkanie dwóch miłości: miłości mojej z miłością Boga, wiedząc, że „On pierwszy nas umiłował”. (por.1). Siostra Teresa od Dzieciątka Jezus, pewnej siostrze z Karmelu, która zapytała ją, o czym rozmawiała z Bogiem w czasie swojej modlitwie, odpowiedziała: „Nic Mu nie mówią, ja Go kocham!” Miłość jest istotą modlitwy. Nie jest to jednak oczywiste, bo bardzo często w czasie modlitwy ozostajemy  oschli. Nic nie czujemy, nic nie widzimy, nic nie słyszymy. Ale to nie przeszkadza Panu w tym czasie tam być. I dzięki wierze i nadziei z nim się spotykamy. Teresa mówiła o wierze i nadziei, o ufności. O ufności dziecka, które rzuca się bez lęku w ramiona dobrego Boga, mając pewność, że jest miłowany aż do szaleństwa przez Boga miłości i miłosierdzia.

 

Oczywiście, kiedy wydaje się nam, że podczas modlitwy jesteśmy jak ktoś kto wysycha na słońcu, dlaczego nie możemy postępować jak św. Teresa w chwilach wielkiej oschłości? Mówi nam o tym w Dziejach duszy: Nieraz, kiedy mój umysł pogrążony jest w tak wielkiej oschłości, że niemożliwością staje się dla mnie wydobycie z niego choćby jednej myśli jednoczącej mnie z Bogiem, odmawiam bardzo powoli Ojcze nasz”, a potem pozdrowienie anielskie; wówczas te modlitwy porywają mnie i karmią moją duszę o wiele lepiej, niż gdybym mówiła je setki  razy, ale z pośpiechem”.  A zatem, co robiła Teresa. Mówi, że odmawia bardzo powoli dwie modlitwy najczęściej używane przez chrześcijanina: „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo”. Modlitwę „Ojcze nasz” dał nam sam Jezus. Ona jest wołaniem dziecka, a św. Paweł zapewnia nas, że Duch Święty woła w nas do Boga: „Abba-Ojcze”. Przez chrzest święty staliśmy się rzeczywiście dziećmi Boga. Czy nie jest rzeczą normalną, że dziecko pragnie przylgnąć swoim sercem do swego Ojca z całkowitym zaufaniem, gdyż jest pewne, że Bóg Go kocha? Teresa chętnie mówiła z wielką prostotą – z prostotą, która porywa serce Boga: „Abba – Tatusiu, Dobry Boże! Ale krzyk dziecka odnosi się również do jego Matki. Chrzest święty czyni nas  dziećmi  Boga, stworzonymi na obraz i podobieństwo Jezusa. Jezus jest Synem Boga i Synem Maryi, Stając się przez  chrzest dzieckiem Boga, chrześcijanin jest także dzieckiem Maryi. „Święta dziewica jest naprawdę naszą Matką”, pisze Teresa do swojej siostry Leoni (por. LT 154). Dobrze i bardzo dobrze jest więc po „Ojcze nasz” odmawiać pozdrowienie anielskie,”Zdrowaś Maryjo”. „Duch Święty, rzeczywiście, woła w nas „Ojcze” do Boga oraz woła „Matko” do Dziewicy Maryi.  Przyzwyczajmy się zatem

odmawiać powoli i z miłością te dwie modlitwy. One, tak jak Teresę, będą porywać i karmić naszą duszę, napełniając ją pokojem.

 

  1. P. Lemoine

 

Bliżej naszej Świętej – Listopad 2018

 

Uroczystość Wszystkich Świętych rodzi radość i światło na cały miesiąc listopad. Rozświetla swoimi promieniami życie Kościoła. Oddaje cześć ludowi Bożemu w jego drodze przez ziemię ze spojrzeniem utkwionym w Niebo. Podkreśla wspólnotę ze świętymi między ziemią i niebem. Wyśpiewujemy razem tradycyjny kantyk: „Niebo i ziemia wychwalają nieustannie Boga: Święty, Święty, Święty…

 

Papież Franciszek właśnie ofiarował całemu Kościołowi siedmiu nowych świętych: papieża, arcybiskupa, dwóch kapłanów diecezjalnych, dwie zakonnice, 19-letniego młodzieńca. Oni wszyscy dali się pochwycić Miłości Boga, i w tych poruszeniach Miłości, pozwolili napełnić swe serce tą samą Miłością, którą Bóg złożył w nich, w dniu chrztu świętego. Papież Paweł VI wyszedł naprzeciw ludzkiemu życiu. Biskup Oscar Romero zapłacił swoim życiem zwracając uwagę na biednych. We Włoszech ojciec Spinelli założył Instytut Sióstr Adoratorek Najświętszego Sakramentu, aby rozpalić ten  ogień w najbiedniejszych, ojciec Romano praktykował swoją dewizę: „Czynić dobro” robotnikom i rybakom neapolitańskim,  siostra Kasper założyła w  Niemczech Zgromadzenie Sióstr Ubogich Służebnic Ukrzyżowanego Jezusa, a siostra Nazaria w Hiszpanii, założyła     Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Krzyżowych Kościoła. I ostatni   dziewiętnastoletni  świecki  Nunzio Sulprizio, włoski sierota wychowywany przez wójka, który go bił, swoją własną nędzą ulżył  biedakom, którym pomagał!...

 

Jakież wielkie jest piękno w tym wezwaniu do Świętości, która mieni się tysiącem kolorów i sposobów, zgodnie z odpowiedzią każdego „Żyjącego Miłością” w swoim życiu zanurzonym w Chrzcie świętym. Święci Kościoła są nam dani jako zachęta podążania ich śladami przez Miłosierdzie Boże. Ta obecność „moich braci jako Orłów”, która daje św. Teresie odwagę do uchwycenia się boskiego orła, by otrzymać ją od Niego i z Nim żyć, podczas gdy sama porównuje  swoją  własną słabość do „małego ptaka”, pokrytego jedynie lekkim puchem,  o krótkich skrzydłach. Teresa nie boi się swojej małości. Ona właśnie na niej się opiera i liczy na swoich przyjaciół świętych: „Moim szaleństwem jest pragnienie naśladowania swych braci Orłów, które wzlatują ku Słońcu Miłości własnymi skrzydłami Boskiego Orła… (Rkp. B, v.5). Łączmy się z wszystkimi świętymi i podzielmy się Nadzieją pani Guerin, szwagierką Ludwika i Zelii, z 16 listopada 1891 roku: „Ach! Twoi rodzice, moja mała Tereso, należą do tych, których można nazwać świętymi, i którzy zasługują na rodzenie świętych” (LC 148).

 

  1. Olivier Ruffray

Tłum. Ks. Teodor Suchoń

 

 


Rozważania na odpust.

Teresa – IX-2018

 

Miesiąc październik to miesiąc wielkiej modlitwy całego Kościoła, szczególnie modlitwy z Maryją. Czynimy to trzymając w rękach różaniec. Odmawiając różaniec rozważamy z Maryją tajemnice życia Jezusa i jesteśmy coraz bliżej Niego. A On jest Wszechmogący!

Św. Teresa ponad 1000 razy użyła w swoich pismach imienia JEZUS. To była jej modlitwa. W tym miesiącu rozważmy zatem dwie sprawy: 1/Czym i jaka była modlitwa św. Teresy od Dzieciątka Jezus i 2/Kim była dla Teresy Matka Jezusa Chrystusa i jak św. Teresa Ją kochała.

Temat terezjańskiej modlitwy przemedytujemy z rektorem Bazyliki w Lisieux, zaś temat maryjny z ks. P. Lemoine.

 

  1. „Modlitwa to wzniesienie serca…”

„Mała Teresa” uczyła się modlić od najmłodszych lat. Jej święci rodzice przekazali jej to, co mieli najlepszego, przykazali i każdej z jej sióstr. Święci Ludwik i Zelia Martin uczyli swe dzieci tego, czym sami żyli. Nauczyli je otwierać dziecięce serca na Miłość Boga.

 

Całe życie świętej Teresy objawia owoce  duchowej nadziei, którą zainaugurowali w niej jej rodzice.

Ponieważ Duch Święty budził w jej sercu ufność i całkowite zawierzenie Bogu, modlitwa Teresy była jednym aktem miłości. Domaga się Ona serca za serce, które daje w jednym spojrzeniu. Teresa nie obarcza się pięknymi zdaniami. W sposób prosty mówi Jezusowi to, co ma głęboko w swoim sercu i to Mu ofiaruje: „Dla mnie modlitwa jest wzniesieniem serca, prostym wejrzeniem ku Niebu, okrzykiem wdzięczności i miłości zarówno w cierpieniu, jaki w radości, na koniec jest to coś wielkiego, nadprzyrodzonego, co rozszerza mą duszę i jednoczy mnie z Jezusem” (Rks C25r).

 

W ten sposób modlitwa Teresy jest niesiona i przeniesiona  tchnieniem Ducha przez Jezusa, który ofiaruje ją Ojcu, który nie może jej nie spełnić, ponieważ modlitwa samej Teresy jest owocem działania Ducha Świętego w niej, który prawdziwą modlitwę inspiruje.

 

Rozumiemy zatem sercem, od środka, odważną ufność Teresy, kiedy pisze: „Jakże więc wielka jest potęga Modlitwy! Można by rzec, że to królowa, która ma w każdej chwili wolny dostęp do króla i może otrzymać wszystko o co prosi” (Rks C 25 r).

 

Rozumiemy zatem jak modlitwa Teresy staje się modlitwą Jezusa, który kieruje ją do swego Ojca w łasce Ducha Świętego.

 

Rozumiemy zatem dlaczego modlitwa Teresy ciągle wzywa do większego zawierzenia, ponieważ zanurza ją w samym sercu Trójcy, która jednoczy Ojca i Syna i Ducha Świętego.

 

Rozumiemy zatem w jaki sposób przez swoją modlitwę Teresa zaprasza nas, by modlić się jak dzieci kochane przez Ojca, w ramionach Jezusa, który przyjmuje w Duchu Świętym nasz pobożny bełkot.

 

                                    Opracowanie: O. Olivier R., ks. T. Suchoń

 

  1. Słodkie Imię Maryi

Każdego roku, 8 września przeżywamy na nowo święto Narodzenia Dziewicy Maryi. Jest to dzień wielkiej radości! Bo jak w istocie, nie tryskać radością niebieską, przypominając sobie, że pewnego dnia na tej ziemi narodziła się mała dziewczyna, Maryja, która miała porodzić Zbawcę świata, Boga, który w Jej niepokalanym łonie stał się Człowiekiem. Jeśli tak wielka radość była w małym domu w Nazarecie, to była ona jeszcze większa w Niebie.

 

Najświętsza Trójca cieszyła się radością niewymowną: Ojciec kontemplując w tym dziecku najpiękniejsze  stworzenie, jakie wyszło kiedykolwiek z Jego rąk; Syn kontemplując Tę, która miała stać się Jego Matką, pozwalając Mu urodzić się wśród ludzi; Duch Święty kontemplując Tę, którą wypełnił łaską ponad wszelką miarę, Tę, której duszę przyozdobił swoimi owocami, Tę, w której uformował święte człowieczeństwo Słowa.

 

Radość w Niebie i radość na ziemi! Jak nie radować się tą radością jeszcze dziś?  Jak Teresa zachowajmy w naszym sercu, to słodkie Imię Maryi zawsze zjednoczone z Imieniem Jej Syna Jezusa. Jest to obowiązkiem dziecka, bo przecież „święta Dziewica jest rzeczywiście naszą Marką” (LT 154). Przez Maryję mamy wszystko. Przez Nią przyszedł do nas jedyny Zbawiciel świata, Jezus Chrystus. Przez Nią także spodobało się Bogu udzielić nam wszelkich łask, które przechodzą przez Jej matczyne ręce. Święty Sobór Watykański II potwierdza: „Maryja, od chwili dziewiczego poczęcia Chrystusa, rodząc Go na ziemi, żywiąc, ofiarując Go w świątyni Jego Ojcu, cierpiąc ze swoim Synem, który umierał na krzyżu, współdziałała ze Zbawicielem w sposób, nie mający absolutnie żadnego porównania, przez posłuszeństwo, przez swoją wiarę, przez swoją nadzieję, przez swoją gorącą miłość, aby przywrócić duszom nadprzyrodzone życie. Właśnie dlatego stała się dla nas, w porządku łaski, naszą Matką”. (por LG 8).

 

Teresa więc bardzo słusznie mówi: „Zachowam słodkie Imię Maryi zjednoczone stale z Imieniem Zbawiciela, gdyż one przywracają nas do życia.”  Posłuchajmy rady naszej młodej karmelitanki, rady, którą dała swojej kuzynce Marii Guerin: „Nie lękaj się nadmiernej miłości Matki Najświętszej, nigdy nie będziesz Jej kochała dostatecznie; Jezus będzie bardzo zadowolony, gdyż Najświętsza Maryja Panna jest Jego Matką” (LT 92). Z prostotą i odważną ufnością, mówmy często Maryi z Teresą: „Ach, chciałbym chwalić Cię,  Maryjo, bo Cię kocham… I powtarzać zawsze, że jestem Twoim dzieckiem” (PN 54).

 

Czciciele św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Siostry i Bracia, z racji święta Patronalnego i uroczystości odpustowych życzę wszystkim odwagi w naśladowaniu św. Teresy, to znaczy ufnej modlitwy i miłości do Matki.

 

                                    Ks. T. Suchoń.


Szaleństwo Bożej miłości

Teresa 06-2018.

     Pan Jezus, ukazując się w XVII wieku św. Małgorzacie Marii Alacoque w Paray-le-Monial, ukazał jej swoje Sercu, mówiąc do niej: „Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi i którzy okazali się tak bardzo niewdzięczni”. Dwa wieki później św. Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza stwierdza to samo: „Miłość nie jest kochana!

    

     Młoda karmelitanka, adorując Pana w Ewangelii, rozważając stale słowa Boga Człowieka, zrozumiała coś z szaleńczej Bożej Miłości do nas. Święta Katarzyna ze Sieny mówiła, że Bóg oszalał ze względu na swoje  stworzenie! Właśnie to wyraża Teresa w liście do swojej siostry Celiny, pisząc: „Był szalony nasz Umiłowany – gdy przyszedł na ziemię, by szukać grzeszników, aby upodobnić ich do Siebie, uczynić ich Swymi przyjaciółmi i swymi powiernikami, On doskonale szczęśliwy z dwiema uwielbionymi Osobami Trójcy Najświętszej!” (LT 169).  Rzeczywiście, było szaleństwem dla Tego, który jest samą Świętością, zejść na ziemię, aby szukać grzeszników i zrobić z nich swoich Przyjaciół. Jest szaleństwem, by On, Wieczny i Nieśmiertelny, stał się człowiekiem w łonie Niepokalanej Maryi, wchodząc w czas i stając się śmiertelnym. Jest szaleństwem przelać swoją krew, boską Rosę za zbawienie świata. Jest szaleństwem umrzeć i pokonać śmierć, żyjąc na zawsze od Wielkanocnego poranka, stając się sercem naszej wiary i naszej  chrześcijańskiej nadziei. Jest szaleństwem, które trwa jeszcze dzisiaj, aby codziennie, stając się obecnym sakramentalnie w niewymownej i czcigodnej tajemnicy Eucharystii, szczerze uwielbiać dar  Jego Serca pałającego Miłością! I to wszystko tylko z powodu Miłości, którą nas obdarowuje; Miłości, którą przynosi swojemu Kościołowi, lecz także każdemu z nas! „Bóg jest Miłością”, mówi św. Jan (por 1J 4). Bóg nie może inaczej, może tylko kochać.

 

      Teresa zrozumiała to pisząc o tym do swojej kuzynki Marii Guerin: „Jedna jest tylko Istota zdolna pojąć całą głębię słowa: ”Kochać!”…Jedynie nasz Jezus potrafi oddać nam nieskończenie więcej, niż my Mu dajemy…(LT 109). A to, co winniśmy Mu zwrócić to nasza miłość. On przyszedł na ziemię, by żebrać o naszą miłość. O tym właśnie pisze wielokrotnie Teresa, szczególnie zaś do swojej kuzynki: „Oddaj Jezusowi  całe Twoje serce. On jego pragnie i posiada Twoje serce, a nie zabiega, by mieć je dla Siebie”… (LT 109). Ale trzeba także umieć Jego kochać bezinteresownie, a nie tylko z powodu tego, co On może nam dać ze Swego Miłosierdzia. Teresa mówiła do Celiny: „On nie chce, żebyśmy Go miłowali dla Jego darów; On sam ma być nagrodą naszą” (LT 145). I powiedziała także: „Kto zechce służyć Jezusowi dla Niego samego? (LT 165).

 

        Wg. Therese de Lisieux, nr 999/2018

        Patryk Lemoine. Tłum. Ks. Teodor Suchoń

 


Nie bój się bardzo kochać Maryję (Maj 2018)

     Maj to najpiękniejszy miesiąc, miesiąc Maryi. Rada, którą Teresa daje swojej kuzynce Marii Guerin, a który widnieje w tytule, jest także bardzo ważna dla nas. W rzeczywiście, jak nie kochać Maryi? Dzięki Niej Bóg przyszedł do nas. Z Niej wziął nasze człowieczeństwo, z Niej narodził się w świętą Noc Bożego Narodzenia. Ona, jak wszystkie mamy, ze świętym Józefem wychowywała Go i uczyła Go jak stawać się człowiekiem. Maryja szła za swoim Synem Jezusem, Bogiem, który stał się Człowiekiem, szła z bliska lub z daleka w czasie jego życia publicznego. Była obecna w Kanie, gdzie dzięki swojej wierze i nadziei wyjednała pierwszy cud Jezusa: przemianę wody w wino…. Była obecna u stóp Krzyża, gdy miecz przeszył Jej serce na widok swego dziecka odrzuconego, torturowanego, umierającego dla zbawienia świata. Właśnie tam, pod Krzyżem, w osobie Jana, otrzymała za swoje dziecko każdego z nas, każdego człowieka, który aż do końca świata będzie stawał się uczniem Jezusa Chrystusa. Chociaż Ewangelia nic o tym nie mówi, to jednak prawdopodobnie pierwsza widziała, w mistycznym matczyno-synowskim zjednoczeniu, swego Syna zmartwychwstałego. Święty Jan Paweł II mówi, że takie było prawo matczyne. Jeśli Ewangelia nic o tym nie mówi to dlatego, że Maryja nie była świadkiem Zmartwychwstałego, ale była Jego Matką! Stawszy się u stóp Krzyża naszą Matką, w dzień Zielonych Świąt, przez nowe przyjęcie Zesłania Ducha Świętego, została Matką rodzącego się Kościoła.

     Teresa żywiła wielką miłość do Najświętszej Dziewicy. To była miłość dziecka do swojej   M. My także winniśmy mieć taką dziecięcą miłość do Najświętszej Dziewicy. Teresa zapewnia nas: „Najświętsza Dziewica jest najprawdziwiej naszą Matka!” (LT 154). Kochajmy Maryję, przychodźmy do Niej. Nie bójmy się, że Ona przesłoni nam Jezusa. Wręcz odwrotnie. Nie ma pewniejszej i szybszej drogi niż Maryja w odnalezieniu  Jezusa Chrystusa. To królewska ścieżka, którą Jezus wybrał, aby przyjść do nas; tą samą drogę musimy podjąć, aby dojść do Niego. Święty Ludwik Maria Grignon de Monfort zapewnia nas w taki sposób: „Jak Najświętsza Dziewica ma na celu pewnie poprowadzić nas do Jezusa Chrystusa, tak jak Jezus Chrystus ma pewnie poprowadzić nas do Boga Ojca (Por. Prawdziwe nabożeństwo)

     O Maryjo, przychodzimy do Ciebie, jako dzieci do Matki. Jesteś potężną Królową, nieustannie wstawiającą się za Swymi biednymi grzesznymi dziećmi u Króla, Twego boskiego Syna. Jesteś naszą Matką i nas kochasz, dlaczego więc mielibyśmy się bać? O, Matko Życia, okryj nas swoim dziewiczym i matczynym płaszczem. Prowadź nas do Jezusa, pomóż nam otworzyć nasze serca z całkowitą ufnością w Jego Miłosierną Miłość. Maryjo, kochając Cię, radujemy Jezusa i oddajemy Mu chwałę, bo to On dał nam Ciebie za Matkę….

 

P. Lemoin, tłum. S. T. Suchoń


Na falach ufności i miłości. - Maj 2018

      W maju 1888 roku Teresa jest postulantką w Karmelu w Lisieux. 9 kwietnia dołączyła do swoich sióstr Pauliny i Marii, czyli Matki Agnieszki od Jezusa i Maryi od Najśw. Serca Jezusowego. Jeśli Teresa opuściła świat, by podążać za Jezusem na Górę Karmel, nie odcięła się jednak od niego, jak można sądzić z prowadzonej z nimi korespondencji. Święty Ludwik Martin stał się „posłańcem Jezusa” przynosząc osobiście wielkie podarki do bramy klasztoru; świece na Wniebowstąpienie, ryby po wędkowaniu i inne delikatesy (LT 52), jakby chcąc wynagrodzić sobie wyrwę ojcowskiego serca, jaką było wstąpienie Teresy do klasztoru.

 

     Młoda postulantka  odkrywa swoje nowe życie w sposób entuzjastyczny, a jednocześnie jest ono surowe: „Moje pierwsze kroki napotkały więcej cierni niż róż” (Rkp A 69v). Poprzez wymianę listowną, Teresa zleca Celinie pracę przy szyciu obrusów. (LT 47). Zachęca do wiary i nadziei swoją towarzyszkę zabaw, podtrzymuje swojego „Drogiego ojca” przypominając mu szczęśliwe chwile z odbytej do Rzymu pielgrzymki (LT 51), żartuje ze swoją kuzynką Marią Guerin i wstawia się za nią prosząc o łaskę Ducha świętego w zbliżającym się sakramencie bierzmowania (LT 50).  W tych początkach, najbardziej promienną majową łaską, którą otrzymała Teresa jest na pewno łaska spowiedzi w dniu 28 maja 1888 roku u ojca Pichon, misjonarza i długoletniego przyjaciela  rodziny Martin. Młodą Teresę nawiedza wtedy myśl, że mogłaby popełnić w swoim życiu grzech śmiertelny i w ten sposób odciąć się dobrowolnie od komunii z Bogiem: „Tak bardzo obawiałam się, by nie splamić szaty Chrztu świętego”  Mądrość dobrego Ojca pozwoliła mi pokonać skłonność do skrupuł: „W obliczu dobrego Boga, Najświętszej Panny i wszystkich Świętych, oświadczam, że nigdy nie popełniłaś żadnego grzechu śmiertelnego” (Rkp A 70v).

 

     Potrzebna będzie jeszcze spowiedź w październiku 1891 roku u ojca Prou, franciszkanina, aby pozwolić Duchowi Świętemu w pełni otworzyć serce Teresy na łaskę Boga: „Po kilku zaledwie słowach, zostałam w sposób zupełnie niezwykły zrozumiana, a nawet odgadnięta… Dusza moja stała się niby księga,w której Ojciec czytał lepiej niż ja… Polecił mi płynąć pełnymi żaglami po falach ufności i miłości, które mnie tak pociągały, a którym nie smiałam się powierzyć… Powiedział mi, że moje błędy nie zasmucają Dobrego Boga, że zastępując Jego miejsce, ze swej strony zapewnia mnie, iż Pan Bóg jest ze mnie bardzo zadowolony…” (Rkp 80v).

 

     Prośmy  w maju Dziewicę Maryję, aby otwarła nasze serce na tą samą łaske Ducha Świętego i płyńmy po falach ufności i miłości….

 

     Père Olivier Ruffray,  Tłum. Ks. T.Suchoń


Jakaż zachwycająca obietnica

     Święta Wielkiej Nocy są zawsze celebrowane przy pełni księżyca, czyli wiosennego zrównania dnia z nocą. W tym roku będzie to 1 kwietnia! To oznacza, że miesiąc marzec wzywa do nawrócenia. Proponowane spotkania wielkopostne zapraszają nas, jak robi to św. Teresa, by pozwolić się napełnić Miłością Bożą, rzucając się w Jego ramiona.

     Rozważając przypowieść o synu marnotrawnym (Łk 15), Teresa pisze do ojca Bellière’a: Nie wierzę, by serce szczęśliwego ojca mogło oprzeć się ufności dziecka, znając jego szczerość i miłość (LT 258). Wielki Post jest właściwym czasem do nawrócenia, do przemiany serca. I nie chodzi tak bardzo o to, czego chcemy my, biedni, słabi i ułomni którymi jesteśmy, ale o dzieło Miłosierdzia Ojca, którego zadziwiające spojrzenie kontempluje dzieło swojej Miłości, które podnosi i odnawia poprzez krzyż swego Syna Jezusa, abyśmy w Duchu Świętym, pozwolili Mu odnowić w sobie życie, które nam dał. Jakaż zachwycająca obietnica, pisze Teresa do Leonii 12 lipca 1896 roku, „W czasach prawa bojaźni, przed  przyjściem Pana naszego Jezusa Chrystusa, już prorok Izajasz mówił, przemawiając w imieniu Króla niebios: >Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu?... A choćby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie< (LT 191).

     Miłość miłosierna Ojca, który kocha nas sercem matki, jak wyraził się św. Franciszek Salezy, którego duchowością tak bardzo żyli Ludwik i Zelia Martin, prowadziła Służebnicę Bożą siostrę Franciszkę Teresę, naszą drogą Leonię do zakonu Sióstr Wizytek w Caen i naszą „małą Teresę, drogą ufnego rzucenia się w ramiona Boga. W 1889 roku, Teresa pisze do swojej kuzynki Marii Guerin: „To właśnie brak ufności obraża Jezusa, rani Jego serce” (LT 92). 

     Wielki Post jest na pewno czasem odzyskania na nowo ufności. Prośmy świętego Józefa i Niepokalaną Dziewice Maryję, których czcimy w marcu, by nauczyli nas ufności. Oni zaufali Bogu. Oni uczyli się ufać sobie wzajemnie. Oni zaufali przez swego Syna, w Duchu Świętym, umiłowanym synom i córkom Najwyższego Boga czyli nam. Zatem dzięki darmowej Miłości Miłosiernej zmartwychwstaniemy w Wielkanocny poranek i będziemy świadczyć o Miłości, dzięki której żyjemy. Jezus przyjdzie po nas; choćbyśmy były daleko przemieni nas w płomienie miłości… Och! Jakże bym chciała, żebyś zrozumiała to, co czuję! … Ufność i nic jak tylko ufność powinna nas prowadzić do Miłości…  (LT 97)                                       

 

Olivier Ruffray, Rektor Bazyliki św. Teresy w Lisieux

Ks. Teodor Suchoń, kustosz, Serdecznie pozdrawiam.


Nie można przywiązywać się do niczego. . .

     Wielki Post 1888 roku był ostatnim, który Teresa  przeżyła w świecie. Biskup Hugonin, biskup Bayeux, zgodził się na wstąpienie Teresy do Karmelu, mimo jej młodego wieku i to wbrew opinii kanonika Delatröette, przełożonego Karmelu, który czyni to mimo wszystko z dobrego serca, jak wyraża się siostra Agnieszka od Jezusa, młodsza siostra Teresy: „Byłoby na pewno niestosowne obrażać się na Biskupa; że nie mówił nam, iż nigdy nie zmienię zdania”.

 

     1 stycznia 1888 roku Teresa otrzymuje dobrą wiadomość o swoim bliskim wstąpieniu do Karmelu. Zostaje ono jednak odłożone na 9 kwietnia ze względu na Wielki Post, który w Karmelu, jest zgodnie z regułą bardzo trudny, a wtedy staje się jeszcze bardziej rygorystyczny, znaczony licznymi samoumartwieniami i ofiarami.

 

     W Środę Popielcową 15 lutego 1888 roku, Ludwik Martin ofiaruje Teresie małego baranka. Jednak śnieg i zimno sprawiają, że zwierzę umiera po trzech dniach.

Teresa jest zasmucona śmiercią tego baranka. Opisuje to 21 lutego w liście do Siostry Marii od Serca Jezusowego: „Nie uwierzysz, droga chrzestna Matko, ile refleksji nasunął mi zgon tego zwierzątka. Och tak! Nie można przywiązywać się do niczego na ziemi, nawet do najniewinniejszych rzeczy, odczuwamy potem brak, nawet gdy najmniej o tym myślimy. Zadowolić nas może to jedynie, co wieczne” (LT 42).

 

     Istotnie, żyć trzeba dalej. Jak mówi św. Franciszek Salezy we „Wprowadzeniu do życia pobożnego”, i nie chodzi o żądanie skierowane do małżonków zaangażowanych w życiu zawodowym, społecznym, rodzinnym, by żyli jak zakonnicy w  Chartreux, by nic nie posiadali.

 

     Być może, aby żyć, dokładnie, aby zgodzić się na ogołocenie siebie i wyprowadzenie na pustynię, winniśmy na nowo odkryć skarb jedynie konieczny, który stanowi o naszym szczęściu.

 

     Swoim młodszym siostrom, Celinie i Teresie, Paulina zaleca:
„Kochajcie Krzyż, bo jest to dobry maszt, do którego

Dobrze przywiązane są żagle miłości.
Wiatr z Nieba popchnie potem okręt naszego serca
do przodu, a my oderwiemy

się od ziemi”.

I kończy swój list: „Świętość jest jedyną pięknością ziemską. Prośmy o nią, pracujmy, aby ją zdobywać z oczami utkwionymi w jedynym wzorze: w Jezusie!”…

 

Niech Wielki Post będzie owocny!

 

  1. Olivier Ruffray. Tłum. Ks. T.Suchoń

 


Będę Miłością ...

W roku 2018 sanktuarium w Lisieux będzie przeżywać, wśród wielu innych, trzy większe wydarzenia. 130 lat od temu Teresa Martin wstąpiła do Karmelu w Lisieux. Było to 9 kwietnia 1888 roku, 12 lipca 1858 roku o północy, a więc 160 lat temu, Ludwik i Zelia Martin zawarli małżeństwo w kościele Matki Bożej w Alençon. Natomiast przed 120 laty, w październiku 1898 roku, rok po « wejściu do Życia » siostry Teresy, ukazało się pierwsze wydanie « Dziejów duszy ».

Jaki związek istnieje między tymi wydarzeniami? Czyż nie co innego jak więź miłości, która jest ich treścią...!?

Teresa z miłości do Jezusa oddaje się Mu: «O Jezu, ja wiem, że za miłość płaci się tylko miłością, szukając więc, znalazłam sposób ukojenia mego serca, oddając Ci Miłość za Miłość ». (Rks B, 4r°)…

Patrząc na Ludwika i Zelię Martin rozumiemy, że źródło Miłości, którą wzajemnie się obdarzają, jest w sercu Boga, bo « Bóg jest Miłością » (1 J 4,8). Oni pozwolili się kochać Bogu. Oni kochali się wzajemnie tą samą miłością Bożą, która przenikała i użyźniała ich miłość ludzką. Oni też taką miłością, zupełnie prostą, nauczyli kochać każdą swoją córkę…

„Rękopisy autobiograficzne” św. Teresy zapraszają nas do Miłości: „Zrozumiałam, że Kościół posiada Serce i że to Serce PŁONIE MIŁOŚCIĄ, że jedynie Miłość pobudza członki Kościoła do działania i gdyby przypadkiem zabrakło Miłości, Apostołowie przestaliby głosić Ewangelię, Męczennicy nie chcieliby przelewać krwi swojej... Zrozumiałam, że MIŁOŚĆ ZAMYKA W SOBIE WSZYSTKIE POWOŁANIA, ZE MIŁOŚĆ JEST WSZYSTKIM, OBEJMUJE WSZYSTKIE CZASY I WSZYSTKIE MIEJSCA... JEDNYM SŁOWEM - JEST WIECZNA!...

I dalej święta Teresa pisze: „Zatem, uniesiona szałem radości, zawołałam: O Jezu, Miłości moja... nareszcie znalazłam moje powołanie, MOIM POWOŁANIEM JEST MIŁOŚĆ!... Tak, znalazłam swoje miejsce w Kościele, a to miejsce, mój Boże, Ty sam mi ofiarowałeś... W Sercu Kościoła, mojej Matki, będę Miłością... w ten sposób będę wszystkim i moje marzenie zostanie spełnione!!!... ”(Rks B, 3v°).

 

Czego więc życzyć przyjaciołom św. Teresy na początku tego 2018 roku jeśli nie miłości: «O, jak wdzięczna jest droga Miłości !... Jakże mi zależy, by zawsze spełniać wolę Bożą, zdając się zupełnie na Niego!...» (Rks A, 84v°).

W 2018 roku módlmy się o powołania! Prośmy o zakonników i zakonnice, o kapłanów dla każdej dziecezji, o małżonków i rodziców jak Ludwik i Zelia Martin, o celibatariuszy oddanych Bogu i bliźnim, o święte rodziny, o ludzi napełnionych Duchem Świętym, który pozwoli im żyć wielką miłością objawiającego się Boga, Jezusa naszego Zbawiciela i Odkupiciela, który jest Darem Ojca. Niech Nowy Rok będzie dobry i święty. Niech wszystkim towarzyszy radość Boga, który stał sie Człowiekiem.

 

Therese de Lisieux, 1/2018. Tłum. i oprac. Ks. T. Suchoń


Wszyscy Święci mieszkają w Niebie . . .

W nocy z 9 na 10 maja 1896 roku, Teresa miała sen. Ukazała się jej czcigodna Matka Maria Anna od Jezusa, założycielka Karmelu we Francji: „Widzę jeszcze spojrzenie i pełen miłości uśmiech Czcigodnej Matki. Mam wrażenie, że czuję jeszcze pieszczoty, którymi mnie obsypała (Rkp. B 2v).

 

Teresa rozmawiała z nią. Teresa rozumiała, że jest kochana; że święci nas kochają, nawet jeśli o nich nie myślimy: „Wierzyłam, czułem, że jest Niebo i że to Niebo zamieszkuje wiele dusz, które mnie kochają, które uważają mnie za swoje dziecko…”. Dotychczas Teresa była obojętna na spojrzenia czcigodnej Matki. Ale teraz „zrozumiałam, jak bardzo jestem przez nia kochana, toteż o ile dotąd byłam względem niej obojętna, o tyle teraz moje serce rozpływa się w miłości i wdzięczności nie tylko wobec Świętej, która mnie nawiedziła, ale wobec wszystkich błogosławionych mieszkańców Nieba…” Mieszkańcy Nieba są naszymi przyjaciółmi. Zachęcają nas oni na drogę Świętości, która codziennie się zmienia.

 

Kiedy Ludwik i Zelia uświadamiają sobie swoje powołanie małżeńskie i rodzicielskie, pragną mieć dzieci, „aby ich wychować dla Nieba” – zapisałą święta Zelia (KR 92). Ich dzieci są zatem wychowywane w miłości Boga i miłości bliźniego. W domu rodzinnym „Buissonnets”, Maria, najstarsza z córek, podejmując obowiązki Mamy, która odeszła do Nieba, wychowuje Teresę, prowadząc ją drogą świętości w sposób bardzo praktyczny: „Wyjaśniała mi sposób zostania świętą przez wierność w najdrobniejszych rzeczach” (Rkp. A 33v). Sama z siebie Teresa modli się, ukryta za firanką swego łóżka: „”Myślę o dobrym Bogu, o życiu, Wieczności, jednym słowem – myślę!...[…} Teraz rozumiem, że nie zdając sobie z tego sprawy, odprawiałam rozmyślanie, i że dobry Bóg już wówczas oświecał mnie w sposób tajemniczy”.

 

Wspólna modlitwa rodzinna w Belwederze ze świętym Ludwikiem, zamykała wieczory. „Podnosiliśmy się do wspólnej modlitwy, podczas której królewna była tuż przy swoim Królu, przyglądając się mu, by zobaczyć jak modlą się Świeci…”. (Rkp A 18v). Kiedy Teresa po raz pierwszy powraca ze swoim tatusiem do Alencon, bardzo się cieszy „przede wszystkim dlatego, że może modlić się na grobie mamusi i prosić ją o stałą opiekę…” (Rkp. A 32v). Święta Teresa zaprasza nas na drogę świętości i zawierzenia: „Zawsze czuję taką samą ufność zachęcającą do tego, by stawać się wielką Świętą, bo nie liczę na moje własne zasługi nie mając niczego, ale ufam Temu, który jest Samą Świętością. Tylko On zadawalając się moimi słabymi wysiłkami, podniesie mnie ku Sobie i, zakrywając mnie Jego nieskończonymi zasługami, uczyni mnie Świętą”.

 

Ojciec Olivier Ruffray. Tłum. Ks. T.Suchoń


Modlimy się z Teresą od Dzieciątka Jezus

Modlimy się z Teresą od Dzieciątka Jezus

 

Modlitwa – jako wymiana spojrzeń

 

Dla Teresy modlitwa jest najpierw porywem serca, to znaczy ruchem miłości. Teresa, córka Matki, św. Teresy z Avila, młoda karmelitanka z Lisieux wie, że modlitwa, mowa serca do serca jest wymianą miłości, w czasie której rozmawia się często sam na sam z Bogiem, wiedząc, że się jest kochanym. Modlitwa jest także prostym spojrzeniem na Boga. Jest to spojrzenie wiary i nadziei. Faktycznie, modlitwa jest podwójnym spojrzeniem. Ja patrzę na Pana, który patrzy na mnie. Teresa znajduje w tym radość, swoje szczęście: „Jakież to  szczęście,  gdy pomyślimy, że dobry Bóg, że cała Trójca Przenajświętsza spogląda na nas, że w nas przebywa i przygląda się z upodobaniem” (LT 165). Spojrzenie Boga jest zawsze spojrzeniem miłości, ponieważ „Bóg jest Miłością” – jak stwierdza św. Jana (1J 4). Teresa czuje się obiektem tego spojrzenia Jezusa na sobie. I śpiewa: „Podążasz za mną spojrzeniem miłości. Zawsze!” (PN 18). To boskie spojrzenie udziela jej życia: „Ja, biedna mała istota, stałabym się nicością, gdyby Twe boskie spojrzenie nie udzielałoby mi w każdej chwili życia” (Rks B). A kiedy uznaje się za grzesznicę błaga o to spojrzenie, które może ją podnieść: „Jeśli kiedykolwiek powodu słabości upadnę, niech twoje Boskie Spojrzenie natychmiast oczyści moja duszę, wypalając wszystkie moje niedoskonałości, jak ogień, który zmienia wszystko w siebie”. (Modlitwa 6). To spojrzenie Pana pomaga jej znosić ziemskie wygnanie i wszystkie próby. O tym śpiewa ł wierszu:

            „Aby znieść wygnanie w dolinie płaczu

            Potrzebuję spojrzenia mego Boga Zbawcy

            To spojrzenie pełne miłości odsłoni Jego czar

            Pozwoli przeżyć Niebieskie szczęście.

 

Uśmiecha się do mnie kiedy do Niego wzdycham.

Nie czuję już wtedy braku wiary

Spojrzenie mego Boga, Jego radosny Uśmiech

Oto moje Niebo i ja w nim!...

Rozmawiając sercem z moim Boskim Królem

Wszystko otrzymuję w tej Tajemnicy…” (PN 32)

 

Teresa żali się, że Boskie Spojrzenie Pana jest rzez wielu nie rozumiane: „Ach! Zrozumiejmy Jego Spojrzenie! Tak mało kto potrafi Go zrozumieć…” (LT 96). Jezus patrząc na nas, pragnie naszego spojrzenia zwrotnego: „Jezus pragnie tylko spojrzenia, jednego spojrzenia!... On chce jednego tylko spojrzenia, jednego westchnienia, ale spojrzenia i westchnienia, które byłoby wyłącznie dla Niego!...” (por. LT 95 i 96 do Celiny).  Tą samą radę daje Leonii: „Zapewniam cię, że Pan Bóg jest daleko lepszy niż sądzisz. Zadawala się jednym spojrzeniem, jednym westchnieniem miłości…” (LT 191). Modlić się to patrzeć na Jezusa z wiarą i nadzieją, z bezgraniczną ufnością w Jego miłosierdzie; modlić się też to pozwalać patrzeć Bogu miłości na siebie.  To Boskie spojrzenie obejmuje dusze z miłością. „Twoje spojrzenie rozpala mnie, jedyna moja Miłości”, wyśpiewuje  Teresa (PN 15).

Rozmawiajmy zatem chętnie jak Teresa z Jezusem w intymności serc. Niech nasza modlitwa rozbrzmiewa:

            Jezu,

            Mam Twoje Serce i godne uwielbienia Twe Oblicze

            Twoje słodkie spojrzenie mnie miłośnie dotknęło…

            Kocham Cię i nie chcę już więcej niczego. (por. PN 18).

 

Tłumaczenie i opracowanie ks. Teodor

 


Zapamiętaj mnie (90 dni)

Aby uzyskać dane do logowania zadzwoń: 32 733-39-42